Tym artykułem zaczynam nową serię felietonów w naszym serwisie pt."subiektywnie". Nie będzie w nim na siłę robionych analiz taktycznych i opisów (przecież chyba każdy widział to spotkanie). Będą czyste emocje i moja opinia o tym zakończonym właśnie spotkaniu. W skrócie - dno. Dawno się tak nie ubawiłem jak minuta po minucie spełniało się to o czym wszyscy mówili i pisali przez ostatnie dwa tygodnie. Zacznijmy jednak od akcentów pozytywnych... Podyskutuj o artykule na forum. 0 postów
Kibice... Już się tak w naszym dziwnym kraju porobiło, że kibice niezależnie od wyników pupili (a wręcz zgodnie z wynikami spadającymi) potrafią swoim show przyćmić to, co dzieje się na boisku/sali. Od pierwszych minut śpiewy i feeria kolorów na trybunach. Kto nie widział niech żałuje. Gdy po stracie bramki przygaśli piłkarze kibice nadal pracowali na najwyższych obrotach. Kulminacją była największa w Polsce flaga, która przykryła całą "żyletę" z napisem "miasto moje a w nim... Legia Warszawa" - widok zapierający dech w piersiach. W końcówce gdy piłkarze ledwo snuli się na nogach kibice tańczyli na trybunach i wciąż dopingowali. Tylko po co? Miało się wrażenie, że trybuny również grają, ale dla... telewidzów. Nawet komentatorzy byli lekko przyciszeni abyśmy lepiej słyszeli to, co dzieje się na Łazienkowskiej. Moja ocena: 5 i oby tak było wszędzie. Drużyna... W Legii mało gra już Polaków, komentatorzy wspominali nawet o problemach z komunikacją w drużynie gdyż Legia jest istną wieżą babel, tyglem narodowości. Powinna zaś być zgrabnie zgraną maszynką w której wszyscy rozumieją się idealnie. Na boisku było widać te problemy. Brak ogrania, zrozumienia, pomysłu. Podania donikąd (to już chyba znak firmowy w naszych drużynach), zostawianie wolnych przeciwników, wybijanie na oślep. To, co najgorsze w polskiej piłce dzisiaj również doskonale się sprawdziło. Jedynie Włodarczyk (strzelec dwóch goli) pokazał, że duch Legii jeszcze nie umarł i komuś chce się walczyć. Drużyna po ostatnich aferach (ucieczka quattary, odsunięcie innego zawodnika za jazdę po pijanemu) jest tylko cząstką tego czym być powinna. Dodatkowo po ostatnich niepowodzeniach w polskiej lidze widać, że nie są w stanie złapać drugiego oddechu. Boję się o wyniki w pucharze UEFA w którym Legia będzie jeszcze miała szanse zagrać. Trener... Tutaj również nic dobrego napisać nie można. Od pół roku szyscy wychwalają Wdowczyka i uważają za alfę i omegę piłki. Po zwycięstwach we Francji widzieliśmy już Legię co najmniej w 1/8 Ligi Mistrzów. To wszystko podsycane wciąż było wypowiedziami i zapewnieniami trenera, który obiecywał... obiecywał... i obiecywał... A co dostaliśmy? Nieprzygotowaną drużynę, obrażanie innych trenerów, nieudane transfery i błedy w przygotowaniu kondycyjnym (nie mówiąc już o braku taktyki). Przed meczem trener mówił, że wcale nie muszą wygrać, że w tym roku sukcesem będzie mistrzostwo Polski (gdzie tu motywacja???). Zaś po zakończonym meczu Wdowczyk nie powiedział nic na swoją obronę, nie tłumaczył się. Mówił jedynie, że kolejny mecz (z Górnikiem) jest ważny i chciałby go wygrać. Świetnie... Jeżeli szczytem ambicji klubu na który kasę łoży tak wielki konce rn jak ITI są zwycięstwa w polskiej lidze to ja chyba podziękuję. Show... Było niezłe... Do 17 minuty... Potem tylko Shakhtar wyraźnie zdenerwowany tym, że jakiś mało znany klub strzelił im bramkę, pokazał jak się gra, jak grać się powinno. Ładne, składne akcje, dużo ruchu, polot. Legia była tylko tłem, marnym tłem. Jeżeli nie widzieliście tego meczu... nie żałujcie. Był taki jak wszystkie na mundialu, jak poprzedni Legii, jak nasza piłka. Polecam wszystkim - wykupcie canal + i oglądajcie naprawdę dobrą piłkę nie marnując czasu na takie "atrakcje" jak występy polskich klubów na międzynarodowej arenie. Jestem zdegustowany... P.S. Proszę o opinie czy chcecie czytać tego typu teksty i czy mają one na stałe zgościć w naszym serwisie. Podyskutuj o artykule na forum. 0 postów |