|
Jeleń w tyglu krytyki, PZPN może mu zaszkodzić |
|
|
|
|
Autor: kondor
|
|
10.10.2006. |
- Nie ma mnie na zgrupowaniu kadry tylko dlatego, że jestem kontuzjowany. Sugerowanie, że wolny czas poświęcam na kręcenie reklamówek jest oszczerstwem – powiedział „Przeglądowi Sportowemu” Ireneusz Jeleń.
Piłkarz Auxerre ostatnio znalazł się w tyglu krytyki. Zaatakowali go nawet działacze PZPN, którzy z oburzeniem twierdzą, że Jeleń nie miał czasu, by pojawić się na zgrupowaniu polskiej kadry, ale znalazł go, by w Polsce zatroszczyć się o swoje prywatne sprawy marketingowe.
- Jak reaguję na te zarzuty? Jestem oszołomiony! Naprawdę. Szczerze mówiąc nie chce mi się wierzyć, że ktoś z kierownictwa PZPN w ogóle zajmuje się takimi historiami. Przecież to bzdury – twierdzi Jeleń. - Nie było reklamówek dla Adidasa. Ktoś złośliwie wymyślił przeciwko mnie taką intrygę. Złośliwość polega na tym, że ja jestem związany indywidualnym kontraktem z Pumą i nie mam prawa prowadzić działań marketingowych z żadną inną firmą. Mam świadków, którzy mogą potwierdzić, że nie kręciłem żadnych reklamówek – dodał.
- Zagrałem w meczu Auxerre, choć byłem kontuzjowany. Dostałem zastrzyki, choć mogłem się nie zgodzić. Chciałem dobrze. Teraz wiem, że popełniłem błąd. Właśnie ten mecz zadecydował o tym, że muszę się kurować i nie mogę zagrać w kadrze. Bardzo źle się stało. Mocno to przeżywam. Jeśli ktoś myśli, że nie zależy mi na kadrze narodowej, to jest w grubym błędzie – kontynuuje Ireneusz Jeleń.
- Czytałem, że PZPN chce rygorystycznie wykorzystać przepis zakazujący gry w lidze piłkarzowi, jeśli nie przyjechał na kadrę, zgłaszając kontuzję. Tylko, że ja byłem naprawdę kontuzjowany! Jak się teraz zachowam? Jeśli będę zdrowy, to chcę zagrać w lidze. Mam nadzieję, że PZPN nie będzie robił mi przeszkód, bo to może skończyć się tak, że w Auxerre stracę miejsce w podstawowym składzie – zakończył piłkarz reprezentacji Polski.
Więcej w "Przeglądzie Sportowym" |